Strona główna Aktualności Inazuma Eleven: Victory Road wreszcie wyszło po siedmiu latach

Inazuma Eleven: Victory Road wreszcie wyszło po siedmiu latach

Jeśli miałeś „Inazuma Eleven naprawdę wychodzi" w swoim bingo na 2025, gratulacje, bo Victory Road faktycznie się pojawiło po jednym z najbardziej opóźnianych cykli produkcyjnych ostatnich lat. Siedem lat przesuwek, ponownych zapowiedzi i ciszy w eterze, a piłkarsko-RPG-owy powrót Level-5 jest wreszcie prawdziwy. Oto czym to jest i dlaczego czekanie było taką sagą.

Inazuma Eleven: Victory Road to długo obiecywany powrót kultowej serii Level-5, która łączy fabularne RPG z arcade'ową piłką nożną, gdzie mecze mniej dotyczą realistycznego podawania, a bardziej odpalania płonących, przeczących grawitacji strzałów specjalnych, po których sędzia by zemdlał. To pierwsza główna odsłona od lat, a dla fanów, którzy wychowali się na grach z DS-a, było to męczące oczekiwanie.

Czym jest Inazuma Eleven: Victory Road

Wyobraź sobie jRPG, w którym walkami są mecze piłki nożnej. Budujesz i trenujesz drużynę postaci, każda z własną osobowością i przesadzonymi popisowymi zagraniami zwanymi hissatsu, a potem wprowadzasz je w mecze grające się jak taktyczna gra akcji z anime'owym sznytem. Jest pełny tryb fabularny, w którym można się zatopić, plus duża strona rywalizacyjna online, gdzie składasz drużynę marzeń i wystawiasz ją przeciwko innym graczom z całego świata. Podstawka jest darmowa na start, co obniża próg do zwykłego wskoczenia i sprawdzenia, o co ten cały szum.

INAZUMA ELEVEN: Victory Road
22tyg temu
69,98 zł
Historical low

Dlaczego oczekiwanie było siedmioletnią sagą

Victory Road zapowiedziano po raz pierwszy jeszcze w 2018, a to, co nastąpiło potem, było mistrzowską lekcją opóźnień. Okna premiery przychodziły i mijały, grę zapowiadano ponownie więcej niż raz, platformy się zmieniały, a przez długie okresy robiło się na tyle cicho, że sporo fanów zakładało, że po cichu umarła. Level-5 utrzymało ją przy życiu, przerobiło i ostatecznie doprowadziło do mety, i dokładnie dlatego „premiera po siedmiu latach" stała się nagłówkiem, a nie sama piłka.

Plusem całego tego czasu jest gra zbudowana pod nowoczesne platformy z cross-playem i żywą sceną rywalizacyjną, zamiast mniejszego przenośnego doświadczenia, którym mogła być w 2018.

Czy warto wskoczyć?

Jeśli masz choć trochę nostalgii za serią albo słabość do anime'owego sportu, haczyk „darmowe na start" sprawia, że łatwo sprawdzić to na własną rękę. Jest głośne, głupie w najlepszym sensie i niepodobne do niczego innego w świecie gier piłkarskich, co zawsze było całym sensem Inazuma Eleven. Czekałeś na to pełne siedem lat? Wrzuć to w komentarzach.