Kingdom Hearts 4 na koniec 2027 - Donald i Goofy grywalni
Kingdom Hearts 4 ma wreszcie termin. Koniec 2027 roku, cztery platformy naraz i twórcy, którzy zaklinają się, że tym razem nic się nie przesunie.
Square Enix wykorzystało D23, czyli doroczny zlot fanów Disneya, żeby pokazać nowy zwiastun czwartej odsłony i podać wreszcie okno premiery. Kingdom Hearts 4 wyjdzie pod koniec 2027 roku na PS5, Xboksa Series X|S, Nintendo Switch 2 i PC. Od premiery Kingdom Hearts III minie wtedy osiem lat, a seria zdąży dobić do dwudziestu pięciu lat obecności na Zachodzie.
Kraina Umarłych prosto z Coco
Pierwszy nowy świat Disneya w czwórce pochodzi z pixarowskiego Coco. Zwiastun zaczyna się w Krainie Umarłych, gdzie Héctor tłumaczy, czym jest ostateczna śmierć, ta która spotyka zapomnianych przez żywych. Sora ma twarz pomalowaną w czaszkę zgodnie z tradycją Día de los Muertos, dorabia się nowego Keyblade'a w tym samym stylu (to charakterystyczne ostrze w kształcie klucza) i razem z Miguelem i Héctorem tłucze Bezserca, czyli stwory ganiające nas od pierwszej części.
Gramy Donaldem, Goofym i Mikim
Najciekawsze dzieje się jednak obok głównego wątku. Po raz pierwszy w głównej serii wcielimy się w Kaczora Donalda i Goofy'ego, więc leczenie w końcu będzie zależeć od nas, a nie od humoru towarzysza sterowanego przez komputer. W zwiastunie ta dwójka szuka Sory na własną rękę, najpierw w zaświatach, potem w Quadratum, realistycznym mieście wzorowanym na Tokio, w którym rozgrywa się nowy rozdział historii.
Zupełnie inaczej wygląda wątek króla Mikiego. Razem z nim wskakujemy do księgi i lądujemy w papierowym świecie, gdzie Miki odbija swoje kopie z origami. Cienki jak kartka przeciśnie się przez szczelinę w murze, rzucony rozkłada się w papierowy samolot, a do tego dochodzą wersja olbrzymia, mikroskopijna i pudełkowa. Tai Yasue, współreżyser gry, mówi o zagadkach mocno różniących się od przygody Sory i nazywa je odświeżającymi. Nam skojarzyło się to z Paper Mario i wcale nie jest to zarzut.
Nie będzie poślizgu, będzie serial
Yasue nie zostawił miejsca na wątpliwości. Harmonogram idzie gładko, a premiera w 2027 roku to według niego "nie 80 procent ani 90, tylko 100 procent". Tetsuya Nomura dorzucił, że widział w sieci głosy o pewnym przesunięciu, i uciął je jednym zdaniem, bo "tak się nie stanie". Takich zapewnień słyszeliśmy w tej branży sporo, ale to pada dwa lata przed terminem i akurat wtedy najwięcej znaczy.
Przy okazji Disney zapowiedział serial animowany osadzony w tym samym uniwersum, który trafi na Disney+ i Disney Channel. To ma być własna historia, a nie przerobione wątki z gier, a przy scenariuszu siedzą Nomura i zespół Square Enix. Obsady, liczby odcinków ani daty jeszcze nie podano.
Do premiery zostały ponad dwa lata, więc czasu na nadrobienie zaległości jest aż nadto. Poprzednia odsłona wciąż broni się rozmachem, a wątki z Quadratum bez niej po prostu nie zagrają.
Wierzycie w ten termin, czy obstawiacie kolejne przesunięcie? Dajcie znać w komentarzach.