Tides of Annihilation przez półtora roku pokazywało się wyłącznie w krótkich zwiastunach, a w sobotę do sieci trafiło ponad 40 minut ciągłej rozgrywki z wersji pokazowej. Nagranie pochodzi z pokazu dla mediów w Chinach i jest to dokładnie ta sama wersja, w którą za dwa tygodnie zagrają odwiedzający gamescom. Kto pozbiera wszystkie fragmenty krążące po serwisach wideo, dojdzie do prawie godziny materiału.
Przypomnijmy, bo od zapowiedzi minęło sporo czasu. Gra ruszyła z pokazu State of Play w lutym 2025 roku, a pomysł brzmiał wtedy jak zakład o to, kto wymyśli dziwniejsze połączenie. Współczesny Londyn, legendy arturiańskie i inwazja z innego świata. Wcielamy się w Gwendolyn, jedyną ocalałą mieszkankę miasta, która szuka rodziny w ruinach przechodzących miejscami w Avalon.
Walka wygląda inaczej niż w typowej grze akcji. Nie tłuczemy przeciwników wyłącznie własnym orężem, tylko przywołujemy widmowe postacie Rycerzy Okrągłego Stołu i wyprowadzamy ciosy razem z nimi. Studio pisze o ponad dziesięciu rycerzach do skompletowania własnego zakonu. W boju trzymamy czterech naraz w dwóch zestawach i przerzucamy się między nimi w locie. Na nagraniu widać, że cały rytm starć opiera się właśnie na tym przełączaniu, a nie na wyuczonej sekwencji ciosów.
Druga rzecz, która została nam w głowie po tych czterdziestu minutach, to Kolosalni Rycerze. Chodzą po Londynie jak ruchome budynki, a starcie zaczyna się od wspinaczki po zbroi i szukania miejsca, w które w ogóle da się uderzyć. Twórcy zapowiadają ponad trzydziestu unikalnych bossów, więc takich pojedynków ma być sporo. Skala robi wrażenie na filmie, choć dopiero z padem w ręku okaże się, czy to walka, czy dobrze wyreżyserowana wspinaczka.
Pierwsze publiczne granie odbędzie się w Kolonii między 26 a 30 sierpnia, hala 6, stoisko B-050. Dzień wcześniej, 25 sierpnia, podczas Opening Night Live poleci nowy zwiastun. Ary Chen, dyrektor gry i współszef studia, mówi wprost, że po latach produkcji ekipa czeka przede wszystkim na reakcje ludzi, którzy siądą do gry pierwszy raz. Wersja pokazowa ma mieć rozgałęzione ścieżki, kilka rodzajów starć i większe sceny, więc nie będzie to trzyminutowy wycinek.
Daty premiery dalej brak. Na Steamie widnieje "wkrótce", a wersje szykowane są na PS5, Xbox Series X|S oraz pecety (Steam i Epic Games Store). Oprawę napędza Unreal Engine 5. Na pecetach dochodzi jeszcze DLSS 4 oraz śledzenie ścieżek światła, czyli najdroższa obliczeniowo metoda liczenia oświetlenia. Na karcie sklepowej jest dziewięć języków i polskiego na razie wśród nich nie ma.
Studio Eclipse Glow Games siedzi w Chengdu i zebrało ponad 150 osób z doświadczeniem przy dużych markach akcji, między innymi przy For Honor. Po sukcesie Black Myth: Wukong chińskie duże produkcje ogląda się już bez taryfy ulgowej i tak też patrzymy na ten materiał. Efektownie, bez dwóch zdań, ale o wartości całości zdecyduje to, czy pomysł na rycerzy wytrzyma trzydzieści walk z bossami.
Widzieliście już te 40 minut? Dajcie znać w komentarzach, czy widmowi rycerze wyglądają na pomysł na całą grę, czy raczej na sztuczkę na jeden zwiastun.