League Classic istnieje naprawdę, ma wreszcie datę i wcale nie jest zakurzonym eksponatem z muzeum, jakiego się spodziewaliśmy. Riot odsłonił karty podczas transmisji finałów MSI. Tryb rusza 29 lipca razem z aktualizacją 26.15.
Pomysł jest prosty. Fundamentem jest trzeci sezon, ale Riot nie odtwarza jednej konkretnej wersji gry i nie kończy na tym. Wybiera to, co ludzie naprawdę lubili z pierwszych lat, dokłada kawałki sprzed trzeciego sezonu i kilka z czwartego, a nowi bohaterowie kończą się mniej więcej na 2013 roku. Czyli składanka największych przebojów. Nie remaster.
Na start sześćdziesięciu bohaterów, w oparciu o pierwszą czterdziestkę z 2009 roku. Wracają stare strony run, czyli pieczęcie, znaki, glify i kwintesencje, a razem z nimi drzewka talentów za trzydzieści punktów. Wraca waluta IP, czyli punkty wpływu. Na półki sklepowe trafiają przedmioty skasowane lata temu, ze słynnym Deathfire Grasp na czele, a grać będziesz na starym Summoner's Rift z układem dżungli sprzed 2017 roku. Riot zapowiada, że kolejni bohaterowie ze starej szkoły będą dochodzić z czasem. Padły już nazwiska: Akali, Caitlyn, Fiora, Graves, Irelia, LeBlanc, Mordekaiser i Urgot.
Classic nie zastygnie w bursztynie. Riot chce rozwijać tryb przez głosowania społeczności, w stylu Old School RuneScape, więc gracze będą mieli wpływ na to, co się zmieni, co dojdzie i co zostanie dokładnie tam, gdzie jest. Zasad ani progów tych głosowań jeszcze nie poznaliśmy. Ta jedna decyzja zmienia weekend z nostalgią w coś, co ma przyszłość... i oznacza też, że znowu będziemy się kłócić o balans z trzeciego sezonu. Szczerze? Niech będzie.
Riot mówi o trybie wyróżnionym, co zwykle pachnie rotacją, a nikt nie powiedział, jak długo Classic zostanie w grze ani jak wygląda w nim ranking. Wpis deweloperski ze szczegółami ma się pojawić we wtorek. Do tego czasu gadanie o drugim, stałym Lolu traktuj jako założenie, nie fakt.
Sama zapowiedź to mecz pokazowy na MSI z dziesiątką powracających profesjonalistów na starej mapie i trudno o lepszy sposób na sprzedanie takiego pomysłu. A jeśli widziałeś ten pokręcony materiał deweloperski "200 Years of Experience" sprzed dwóch tygodni, w którym producent wykonawczy Paul "Pabro" Bellezza sprzedaje cały pomysł szefowi studia Andrei "Meddlerowi" van Roonowi, to właśnie doczekaliśmy się puenty.
To jak, odkurzasz stare strony talentów, czy trzeci sezon lepiej zostawić w 2013 roku? Napisz w komentarzu.