Splatoon wraca i tym razem gra solo. Nintendo podało datę premiery Splatoon Raiders i jest bliżej, niż myślisz. Ten exclusive na Switch 2 wychodzi 23 lipca, a po Directcie z 30 czerwca i pokazie Treehouse w końcu wiemy, czym właściwie jest ten dziwny spin-off.
Krótko? To nie jest Splatoon 4. Raiders stawia na tryb dla jednego gracza, czyli sporą woltę względem sieciowych wojen o teren, na których seria zbudowała markę. Wcielasz się w mechanika (Inkling albo Octoling, twój wybór) i ruszasz w drogę z Deep Cut, czyli trójka Shiver, Frye i Big Man ze Splatoon 3. Ekipa płynie na Wyspy Spirhalite w poszukiwaniu skarbów, a skarbów pilnują Salmonidzi. No pewnie, że tak.
W większości tak, ale nie do końca. Możesz zabrać znajomych. Wyspy przemierzycie w maksymalnie cztery osoby, online albo po lokalnym wi-fi, a poziom trudności skaluje się z liczbą graczy. Czyli sercem to gra dla jednego, z doklejoną opcją kooperacji, a nie odwrotnie. Na streamie Treehouse pokazano system ulepszania broni, bazę, która się rozbudowuje, personalizację postaci i mnóstwo tłuczenia Salmonidów.
Świat Splatoon potrafi wciągnąć nawet wtedy, gdy Nintendo wychodzi poza schemat, a fabularny Splatoon to coś, o co gracze prosili od dawna. Jeśli dopiero rozważasz wejście w serię, podstawowa część nadal jest warta czasu, zanim doczekasz premiery.
Podobno Raiders ma kosztować 50 dolarów w wersji cyfrowej i 60 za pudełko, czyli odrobinę taniej niż pełnoprawny hit na Switch 2. Trzy nowe amiibo Deep Cut (Shiver, Frye i Big Man w wydaniu z Raiders) wychodzą tego samego dnia i odblokowują pasujące stroje w grze. Są też kontrolery Joy-Con 2 w barwach Deep Cut, jeśli chcesz iść na całość. A gracze Splatoon 3 dostają powiązany Splatfest od 10 do 12 lipca, więc pociąg hype'u rusza jeszcze przed premierą.
Kupujesz single-playerowego Splatoona, czy twoje serce na zawsze należy do wojny o teren? Napisz w komentarzach.