Budowanie, prowadzenie farmy, walka o przetrwanie albo wspólne zwiedzanie ze znajomymi - te tytuły powinny trafić w gusta fanów Minecrafta.
Minecraft zadebiutował w 2009 roku i urósł do jednego z największych fenomenów w historii gier. Doczekał się gadżetów, spin-offów, filmu i niezliczonych memów, a osobę nieznającą klockowego świata od Mojang Studios trudno dziś spotkać. Ta popularność skusiła wielu twórców do sięgnięcia po kawałek tego tortu, z bardzo różnym skutkiem: jedne projekty przeszły bez echa, inne wyrosły na samodzielne hity.
Zebraliśmy dziesięć gier, które naszym zdaniem najlepiej oddają ducha Minecrafta albo przynajmniej jeden z jego elementów. Mówiąc wprost, każdy gra w Minecrafta z innego powodu: jedni dla budowania, drudzy dla przetrwania, a jeszcze inni dla bezcelowego łażenia i kopania. Nasz wybór uwzględnia każdą z tych grup.
Dla tych, którzy jakimś cudem go ominęli: Minecraft to piaskownica bez wyznaczonych celów. Dostajemy otwarty świat i pełną swobodę, więc możemy stawiać twierdze, schodzić do jaskiń, walczyć ze stworami albo godzinami drążyć tunele bez konkretnego powodu. System wytwarzania pozwala tworzyć nowe przedmioty, a klockowa oprawa, mimo prostoty, ma w sobie coś nie do podrobienia.
Gra sprawdza się u młodszych, bo nie ma w niej przemocy, ale nie dajcie się zwieść. Na serwerach Minecrafta pełno jest dorosłych. Posiadacze abonamentu PC Game Pass mają pełną wersję w pakiecie.
Przechodzimy do konkretów. Oto nasz wybór, ułożony tak, żeby coś znalazło się i dla budowniczych, i dla fanów przetrwania, i dla tych, którzy lubią jedno z drugim.
Zaczynamy od pewniaka. Terraria sprzedała się w ponad 50 milionach egzemplarzy i wciąż dostaje aktualizacje, choć od premiery minęła dekada z okładem. To mówi samo za siebie.
Owszem, jest dwuwymiarowa, ale niech nikogo to nie odstrasza. Pod pikselową skorupą siedzi ogrom zawartości: setki bossów, tysiące przedmiotów i dziesiątki biomów. System walki jest dużo bardziej rozbudowany niż w Minecrafcie, a pokonanie trudniejszych przeciwników wymaga realnego wysiłku. Budowanie też jest, choć Terraria stawia mocniej na zwiedzanie i rozwój postaci. Do bazy zapraszamy postacie niezależne, handlujemy z nimi i patrzymy, jak radzą sobie podczas najazdu zombie. Klasyk.
Świeżynka, bo wczesny dostęp ruszył w styczniu 2026 i od razu narobił szumu. Za Hytale stoi zespół odpowiedzialny za serwery Hypixel, czyli ludzie, którzy o Minecrafcie wiedzą wszystko. Uwaga: gry nie ma na Steamie, kupimy ją wyłącznie przez oficjalną stronę Hytale.
Ta wiedza widać na każdym kroku. Gra łączy klockowe budowanie z rozwojem postaci rodem z erpegów, trybami przygodowymi i solidnymi narzędziami do modyfikacji dostępnymi od pierwszego dnia. Generowane światy są różnorodne, pełne ruin, świątyń, odmiennych biomów i mnóstwa stworzeń. Hypixel Studios regularnie wypuszcza łatki i co tydzień dokłada zawartość. Skoro to wciąż wczesny dostęp, nie wszystko działa jak należy, ale potencjał jest ogromny. Kto pyta, kiedy pojawi się nowy Minecraft, może już mieć odpowiedź.
Valheim przypomina Minecrafta, tylko w wikińskich klimatach, mroczniejszego i z bossami wymagającymi skupienia. Tworzymy wojownika, trafiamy do generowanego świata inspirowanego mitologią nordycką i próbujemy udowodnić Odynowi, że zasługujemy na Walhallę.
Formalnie gra wciąż siedzi we wczesnym dostępie, a mimo to oferuje dziesiątki godzin zabawy. System budowania bazy jest znakomity, a gracze stawiają wielopoziomowe drewniane konstrukcje, które nie powstydziłyby się prawdziwej architektury. Pływamy po morzach z kompanami, walczymy z trollami w lasach i z trudem przeżywamy w górach. To prawdziwa przygoda.
Jedna wada: samotnie potrafi być koszmarnie trudna, więc lepiej zaprosić znajomych.
Całkowita zmiana scenerii. Zapomnijcie o klockach i kopalniach, bo w Subnautice rozbijamy się na obcej planecie pokrytej oceanami i musimy przetrwać pod wodą.
Brzmi prosto, a proste nie jest. Pilnowanie tlenu, głodu i pragnienia to jedno, ale prawdziwy sprawdzian czeka w głębinach. Subnautica ma jedną z najlepszych fabuł w grach o przetrwaniu i konsekwentnie zachęca do schodzenia coraz niżej. Każde zanurzenie poza strefę, którą uznaliśmy za bezpieczną, kończy się nagrodą, spotkaniem z Lewiatanem albo jednym i drugim.
Zupełnie inna bajka. Żadnych morskich potworów ani wikingów, tylko gospodarstwo, miasteczko i spokój.
Stardew Valley nie kojarzy się od razu z zamiennikiem Minecrafta. Ale spójrzcie na to tak: jest wytwarzanie, budowanie, schodzenie do jaskiń, zbieranie surowców i urządzanie przestrzeni pod siebie. Zamiast jaskiń skupiamy się na uprawach i pogaduszkach z sąsiadami w miejscowej knajpie. Gra wciąga niemiłosiernie, a myśl „jeszcze tylko jeden dzień w grze" kończy się zwykle spojrzeniem na zegarek grubo po północy.
Jedna z najpiękniejszych historii o odbudowie zaufania w tej branży. Na premierze w 2016 roku No Man's Sky rozczarowało, bo obiecywało ogromną galaktykę, a dało pustkę. Hello Games się jednak nie poddało i przez lata aktualizacji przerobiło grę nie do poznania.
Dziś dostajemy miliardy generowanych planet, budowanie baz, tryb wieloosobowy, statki kosmiczne, zwiedzanie podwodne i mnóstwo zadań. Ideału nie ma, bo planety z czasem zaczynają się powtarzać, ale rozmach robi wrażenie. Kto próbował dawniej i odpuścił, powinien dać jej drugą szansę, bo to już inna gra.
Zaznaczamy od razu: to nie jest propozycja dla każdego. Vintage Story bierze przetrwanie w stylu Minecrafta i podkręca je do oporu. Pory roku wpływają na dostępność jedzenia, temperatura potrafi zabić, a wytwarzanie jest tak szczegółowe, że nawet zwykły nóż wymaga kilku kroków.
Nie ma tu liniowej fabuły, za to porozrzucane strzępy historii budują mroczny, tajemniczy nastrój. Graficznie gra nawiązuje do Minecrafta, ale jest znacznie bardziej szczegółowa. Dla tych, którym Minecraft się podobał, tylko brakowało im wyzwania i realizmu, Vintage Story będzie strzałem w dziesiątkę. Reszcie może zwyczajnie działać na nerwy.
Nazwa mówi wszystko: nie daj się zagłodzić. Proste? Owszem. Łatwe? W żadnym razie.
Don't Starve ma charakterystyczną, komiksową oprawę, jakby ktoś ożywił ilustracje z gotyckiej książki dla dzieci. Pod spodem czeka bezlitosna gra o przetrwaniu, w której otoczenie stale czyha na nasze życie. Zaczynamy jako naukowiec Wilson, któremu rośnie broda i jest to autentyczna mechanika, a z czasem odblokowujemy kolejne postacie z własnymi zdolnościami. Jest też Don't Starve Together dla tych, którzy wolą głodować w grupie, bo wtedy zawsze można zwalić winę na kogoś innego.
Wyobraźcie sobie połączenie Terrarii i Stardew Valley, tylko pod ziemią. Core Keeper wrzuca nas do zapomnianej jaskini pełnej sekretów i każe kopać, budować, walczyć i rozwikływać zagadki.
Gra wyszła już z wczesnego dostępu i jak na swoją skalę jest zaskakująco dopracowana. Wydobywamy surowce, wytwarzamy przedmioty, zakładamy bazę, hodujemy podziemne rośliny, walczymy z bossami i stopniowo odsłaniamy głębsze warstwy jaskini. Na papierze kolejna gra o przetrwaniu, w praktyce robi to z takim wdziękiem, że trudno się oderwać. Jest w Game Passie, więc próba nic nie kosztuje.
Dla tych, którzy chcą budowania w stylu Minecrafta, ale z porządną fabułą, postaciami i celami. Dragon Quest Builders 2 przenosi zasadniczo Minecrafta do świata Dragon Quest, dokładając turową walkę, postacie rozdające zadania i osady do rozbudowy.
Znajomość pierwszej części ani całej serii Dragon Quest nie jest potrzebna, bo gra broni się sama. Budowanie sprawia frajdę, choć ograniczony promień budowy wymusza kreatywność, walka jest satysfakcjonująca, a całość utrzymana w ciepłej, przyjaznej oprawie. Idealna na spokojne wieczory z budowaniem, bez ciągłego oglądania się przez ramię.
Jeśli lubicie Minecrafta, ale chcecie czegoś z innego gatunku w tym samym świecie, sprawdźcie Minecraft Dungeons, czyli siekankę w stylu Diablo, tylko z klocków, albo Minecraft Legends łączące akcję ze strategią, z kampanią i trybem wieloosobowym. Obie sprawdzają się jako propozycje na luźne granie.
To by było na tyle. Dziesięć gier, a każda inaczej podchodzi do tego, co sprawia, że Minecraft trzyma się tak długo. Jedne stawiają na budowanie, drugie na przetrwanie, trzecie na zwiedzanie. Znajdźcie tę dla siebie.