Awatar w końcu nauczył się walczyć na pięści i to właśnie dziś. Avatar Legends: The Fighting Game jest już dostępny na PC, PS5, Xbox Series X|S, Switcha i Switcha 2. Po latach próśb fanów o porządną bijatykę osadzoną w świecie Awatara w końcu się doczekaliśmy.
Śledziliśmy tę produkcję od dawna, a pomysł jest prosty. Rysowane ręcznie dwuwymiarowe postacie, obsada wyjęta wprost z „Awatara: Legendy Aanga" i „Legendy Korry" oraz tryb fabularny, przy którym maczał palce współtwórca serialu Michael Dante DiMartino. Jeśli dorastałeś, cytując wujka Iroha, ta gra celuje prosto w ciebie.
Podstawowa obsada to dwunastu wojowników. Są oczywiste typy, czyli Aang, Korra, Zuko, Katara, Toph i Sokka, a do tego mocarze pokroju Azuli, Zaheera, Władcy Ognia Ozaia i Kyoshi. Stawkę zamykają wersje Aanga i Korry w Stanie Awatara, bo rzecz jasna tryb pełnej mocy ze świecącymi oczami dostaje własne miejsce. Każda postać włada innym żywiołem, więc starcia naprawdę się od siebie różnią, a nie są tylko przemalowaniem tego samego.
Studio Gameplay Group postawiło na rollback netcode i crossplay między wszystkimi platformami, czyli dokładnie to, czego oczekujesz od nowej bijatyki w 2026 roku. Nic tak nie psuje premiery jak lagująca sieć, więc trzymamy kciuki, żeby wytrzymała napór pierwszego dnia.
Wersja podstawowa kosztuje około 125 zł, co miło odbiega od typowych 300 zł za współczesną premierę. Jest też cyfrowa edycja Deluxe z przepustką na pierwszy rok (Year 1 Pass), albumem z grafikami, ścieżką dźwiękową i dodatkowymi interfejsami. Ta przepustka dorzuca pięciu kolejnych zawodników w pierwszym sezonie. Bolin, Ty Lee, Lin Beifong i wujek Iroh są już potwierdzeni, a o piątym miejscu zadecyduje głosowanie społeczności. Tak, możesz zawalczyć o swojego ulubieńca. Zbieraj głosy już teraz.
To nie jest wielkobudżetowy pogromca Tekkena i wcale nim być nie próbuje, ale jako list miłosny do jednego z najlepszych animowanych światów ma realne szanse. W tym tygodniu przepuścimy całą obsadę przez młynek.
No to kim grasz, Toph czy Aangiem w pełnym Stanie Awatara już pierwszego dnia? Napisz w komentarzach.